Kilka chaotycznych przemyśleń odnośnie #deletefacebook

Wiadomo, że akcja #deletefacebook ma swój cel i bardzo słusznie, ponieważ Facebook nagle udaje, że nic nie wiem. Jednak każda myśląca osoba, doskonale zdaje sobie sprawę, że jesteśmy śledzeni przez wszystkie aplikacje, programy i wszystko, gdzie podajemy swoje chociażby szczątkowe dane. Używając raz swojego numeru telefonu, adresu e-mail, czy dając dostęp do lokalizacji jesteśmy już narażeni na inwigilację. Nie dotyczy to tylko Facebooka, ale wielu innych dostawców usług, którzy „za darmo” je oferują, ale chcą wiedzieć o nas jak najwięcej i móc to wykorzystać na własną korzyść.

Prostym przykładem mogą być strony takie jak smartfony.org. Wasze dane nie są bezpośrednio potrzebne mi do niczego, chcę, aby tylko liczba odwiedzających rosła, ale jak doskonale wiecie na stronie umieszczone są reklamy Adsense od Google. Wykorzystując „ciasteczka” z przeglądarki na stronie tej oraz każdej innej wyświetlane są reklamy kontekstowe, a więc takie, które dostosowują się do ostatnio przeglądanych stron. Nie jest to może stricte inwigilacja, ale jakieś dane na podstawie ruchów wykonywanych w przeglądarce są zbierane, aby później móc trafić do użytkownika i zachęcić go do kliknięcia w reklamę, a to przekłada się na jakaś korzyść. Jednak nie można tego porównywać do manipulowania użytkownikami.

Wszyscy wzywają do usunięcia konta na Facebooku w ramach protestu i pokazania siły jaka drzemie w każdym jego użytkowniku. Jednak krótko mówiąc, musielibyśmy usunąć chyba wszystkie konta, wyrzucić telefon, pociąć wszystkie karty kredytowe czy debetowe i całkowicie odciąć się od świata, który niestety ukształtował się w ten sposób. Nie jesteśmy w stanie uniknąć inwigilacji praktycznie na każdym kroku. Jednak bez tego trudno byłoby nam bez tego funkcjonować.

Wielu ludzi zachowuje się jakby nie byli świadomi, że każda rozmowa na Messengerze, każdy udostępniony post może zostać wykorzystany przeciwko nim. Patrząc nieraz na tablicę i głupie komentarze, rzeczywiście nie są. W dodatku, kiedy swoimi wpisami mogą kogoś urazić, a najlepsze jest to, że upubliczniają to z pełną świadomością, że każdy może to zobaczyć.

Oczywiście zachowanie firmy Cambridge Analityca, o której chyba pisałem jako pierwszy jest okropne i nieetyczne. Cała ta afera może jednak uświadomić wielu osobom, że wszystkie ich ruchy są pod kontrolą, a przynajmniej mogą zostać wykorzystane przez inne osoby, aby nimi manipulować. Zapewne też nikt z nas nie czytał nigdy regulaminu portali społecznościowych i na co się zgadzamy, akceptując go.

Facebook stał się swoistym placem zabaw, gdzie czujemy się swobodnie, bo jesteśmy otoczeni znajomymi, dalszymi lub przede wszystkim bliższymi. Czujemy się na tyle pewni, że nie doszukujemy się tam złych zamiarów, ponieważ widzimy codzienne życie rodziny, przyjaciół oraz artystów, sportowców, którzy dzielą się z nami praktycznie wszystkim. Obserwujemy marki, które lubimy, które również chcą, abyśmy wchodzili z nimi w dyskusję. Facebook stał się też miejscem, gdzie dowiadujemy się o wszystkim co dzieje się na świecie, ponieważ to tam najważniejsze i najgorętsze tematy roznoszą się w mgnieniu oka. Większość z nas od rana również zagląda właśnie tam, aby dowiedzieć się, czy nie będziemy na czasie i coś nas ominie. Głód informacji w dzisiejszych czasach jest tak silny, że trudno to sobie wyobrazić, a głównym nośnikiem tego jest właśnie Facebook.

Media będą miały z tego pożywkę jeszcze przez kilka dni, aż wszystko przycichnie i wróci do normy. Zobaczymy jednak, czy będzie to miało jakiekolwiek konsekwencję dla Facebooka, które można nazwać „wirtualnym państwem”, które zrzesza miliardy osób na całym świecie i ma kontrolę nad poczynaniami swoich obywateli. Musimy poczekać na dalszy rozwój sytuacji, ale wątpię, aby to cokolwiek zmieniło.

Artykuł został zobaczony od 09.12.2023 już 472 razy.